W salonie – standard, czy fanaberia?

Salony i gabinety kosmetyczne mnożą się jak grzyby po deszczu w każdym większym i mniejszym mieście. Dowodzi to rosnącego zapotrzebowania na usługi kosmetyczne, pojawia się jednak pytanie, jak postrzegana jest wizyta w salonie kosmetycznym? To wciąż luksus czy raczej standard poniżej którego nie należy schodzić? Zapraszamy do lektury.

Jak na każde złożone zagadnienie należy odpowiedzieć także i w tym przypadku: to zależy. Nie można pominąć kwestii finansowych. Jest grupa osób dla których wizyta w salonie jest zbyteczną fanaberią, są i takie panie dla których co miesięczne testowanie najnowszych zabiegów i nowości kosmetycznych nie stanowi bariery. Dużo istotniejsza jest jednak kwestia mentalności i samego nastawienia do zdania: „idę do kosmetyczki”.

Coraz prężniej rozwijający się nurt slow-life, który namawia do skupiania się na rzeczach najistotniejszych w życiu. Z pozoru ciężko do nich zaliczyć zabiegi kosmetyczne, prawda? Otóż niekoniecznie. Idąc dalej za hasłami: jakość zamiast ilości, mniej znaczy więcej można łatwo określić postawę wobec pielęgnacji, dbania o siebie wśród aspirujących i początkujących minimalistek. Ograniczenie ilości kosmetyków kolorowych i dublujących się produktów niskiej, drogeryjnej jakości, pozwala na częstsze korzystanie z usług jakie oferuje salon kosmetyczny. W ten sposób można dostarczyć sobie prawdziwego treningu relaksu – tak, tego też trzeba się nauczyć – i umiejętności skupienia się na zabiegu, w którym jesteśmy obiektami uwagi i opieki kosmetyczki. Dzięki takiej postawie „kosmetyczka Kraków” może stać się regularnym punktem w naszym kalendarzu – i nie ma większego znaczenia czy będzie to bogaty zabieg regenerujący płytkie zmarszczki czy regulacja brwi. Warto sprawdzić opinie na temat kosmetyczek w internecie np na stronie swiaturody.com wpisując Kraków.

Rodzaj oferowanych zabiegów też decyduje o tym, co uznamy za standardowe – depilacja, manicure, a może mezoterapia i zabieg z użyciem osocza małopłytkowego? Wydaje się, że dbanie o siebie wciąż postrzegane jest przez wiele środowisk jako wyraz próżności a nie inwestycji we własny wizerunek – im droższy zabieg tym negatywniejszych komentarzy ze strony otoczenia można się spodziewać. I choć proces asymilacji i akceptacji pewnych zabiegów kosmetycznych wciąż trwa to coraz bardziej rozbudowane oferty gabinetów kosmetycznych i medycyny estetycznej pozwalają sądzić, że rosnąca grupa kobiet z owych usług korzysta i będzie korzystać. Cóż przyjemniejszego niż poczucie, że robimy coś nie tylko dla swojego ciała ale i ducha?

Jak warzywa i owoce wpływają na nasz wygląd

Nie od dziś wiadomo, że warzywa i owoce to źródło zdrowia dla całego organizmu. Ich skład pozytywnie wpływa na nasze zdrowie ale również wygląd skóry i włosów – o tym można byłoby pisać bez końca. Czy jednak można wykorzystać je zewnętrznie na skórę jako maseczki czy nawet płukanki?
Nasz organizm potrzebuje witamin. Niezależnie czy doustnie czy zewnętrznie na skórę. Po prostu musimy ich mu dostarczyć. Na rynku pojawia się wiele kosmetyków robionych na bazie owoców, można również wykonywać profesjonalne zabiegi kosmetyczne w salonach urody w Warszawie (warto sprawdzić opinie: swiaturody Warszawa). Maseczek owocowych jest bardzo dużo i stosunkowo łatwo je przygotować, dlatego też może je zrobić każda warszawska kosmetyczka lub możemy je przygotować sami w domu. Najwięcej witamin skóra potrzebuje w okresie wiosenno-zimowym. Na jesień zalecane są świeże warzywa, natomiast w zimie dobrze jest przerzucić się na cytrusy, czyli plastry grejpfrutów, pomarańczy a nawet cytryny.

Kombinacji maseczek z owoców jest nieskończona ilość. Praktycznie każdy owoc czy warzywo można wykorzystać jako naturalną kurację odmładzającą, pod warunkiem, że będzie się omijać okolice spojówek. Nie należy również przesadzać z częstotliwością ich wykonywania. Dobrze jest zrobić sobie taki zabieg maksymalnie 3 razy w tygodniu, w innym przypadku można przesuszyć lub wyjałowić skórę.
W przypadku podrażnień skóry, bardzo dobrym pomysłem może być maseczka z banana. Nawilża on skórę i chroni przed wysuszeniem. Dodatkowo przyśpieszają one proces gojenia się. Wykonanie takiej maseczki jest "banalnie" łatwe. Należy rozgnieść owoc lub go wymiksować. Później można dodać odrobinę soku z cytryny lub nawet pomarańcza. Dla lepszej konsystencji można dodać olej roślinny (niektórzy preferują żółtko jaj). Maseczkę aplikuje się na około 15-25 minut a później zmywa się letnią wodą. Jeżeli chcemy mieć również efekt peelingu, możemy zmiksować morele albo jabłka z pestkami. Zmielone pestki świetnie oczyszczają skórę i odtykają pory. Tego typu maseczka szczególnie preferowana jest przez osoby mające problemy z tłustą cerą.

Jeżeli chodzi o warzywa i owoce to nie ma tutaj absolutnie żadnego ryzyka oraz skutków ubocznych. Praktycznie każdy owoc i warzywo to bomba witaminowa lub tak jak np. arbuz – źródło nawilżenia. Trzeba jednak mieć na uwadze, żeby owoce pochodziły z pewnych i naturalnych źródeł. Niestety ale większość owoców w marketach lub dużych sieciach sklepowych są spryskiwane wszelkiego rodzaju chemikaliami, co w efekcie po spożyciu w niektórych osób powoduje reakcje alergiczne. Tym bardziej nie powinno się takich owoców nakładać na skórę. Jeżeli nie jesteśmy w stanie sami sobie wyhodować "maseczek" to powinniśmy ich szukać na bazarach lub targowiskach.